Przyczyny światowego kryzysu

Inside Job – Polska wersja

Przyczyny światowego kryzysuPo wielkim kryzysie w USA nastąpił niczym nie zakłócony wzrost gospodarczy. Branża finansowa zdominowana była przez lokalne spółki. W tradycyjnym modelu banku inwestycyjnego wspólnicy wykładali własne pieniądze. W latach 80 tych nastąpił rozkwit branży finansowej. Banki inwestycyjne weszły na giełdę zyskując dostęp do pieniędzy akcjonariuszy. Pod koniec lat 90 tych branża skonsolidowała się w kilka dużych podmiotów.

Bankructwo któregoś z nich oznaczało niebezpieczeństwo dla całej gospodarki. W 1999 roku Kongres przegłosował ustawę Gramma-Leacha-Bliley`a która torowała drogę przyszłym fuzjom.

Pod koniec lat 90 tych banki nadmuchały bańkę internetową poprzez promowanie inwestycji w spółki internetowe, które tak naprawdę nie przynosiły zysku. Problem polegał na tym, że płace w sektorze bankowym generowane były i są nadal w zależności od obrotów, a nie zysków akcjonariuszy.

Jednocześnie w latach 90 tych nastąpiła eksplozja nowych produktów finansowych. Dzięki derywatom maklerzy mogli obstawiać wszystko np. spadek, wzrost cen ropy naftowej. Rynek tych instrumentów był nieuregulowany.  Branża finansowa toczyła walkę o wyłączenie tych instrumentów z nadzoru. Zyski banków były uzależnione od tego typu instrumentów.

Branża finansowa w Stanach Zjednoczonych została zdominowana przez kilka silnych podmiotów:

5 banków inwestycyjnych;

3 towarzystwa ubezpieczeniowe;

3 agencje ratingowe;

2 koncerny finansowe.

Powiązanie tych instytucji ze sobą stworzyło łańcuch sekuratyzacyjny. Powstał system, który łączył miliardy (lub nawet biliony) dolarów w kredytach hipotecznych z inwestorami z całego świata. System sekuratyzacji powodował, że pożyczkodawca nie był zagrożony brakiem spłaty kredytu. Pożyczkodawcy sprzedawali kredyty bankom inwestycyjnym. Te z kolei łączyły tysiące różnych kredytów i tworzyły z nich złożone instrumenty pochodne. Następnie sprzedawały je inwestorom. Wszystko jest dobrze pod warunkiem ,że pożyczkobiorca spłaca kredyt w terminie. Wówczas pieniądze trafiają do inwestorów. Wysokie ratingi instrumentów pochodnych powstałych w oparciu o kredyty hipoteczne skłoniły towarzystwa emerytalne do inwestowania w te instrumenty. Towarzystwa emerytalne mogą nabywać tylko bezpieczne papiery wartościowe.

Po pewnym czasie system zaczął się walić. Pożyczkodawcy udzielali kredytów i nie dbali co się z nimi dalej stanie. Banki inwestycyjne także się tym nie przejmowały. Ponieważ sprzedawcy kredytów rozliczani byli z ilości udzielanych kredytów, nie interesowali się zdolnością kredytobiorców do spłaty zaciągniętych zobowiązań. Powszechnie udzielano kredytów wysokiego ryzyka tzw. kredyty subprime. Tego rodzaju kredyty były droższe. W związku z tym zapewniały bankom wyższy zarobek a sprzedawcom wyższe prowizje. Doprowadziło to do wzrostu sprzedaży kredytów subprime. Każdy mógł dostać kredyt hipoteczny. Większa dostępność do kredytów doprowadziła do wzrostu ceny nieruchomości.

Problem polegał na tym, że instrumenty pochodne powstałe na bazie kredytów wysokiego ryzyka otrzymywały wysokie ratingi.

Banki inwestycyjne zapożyczały się na potęgę, aby kupować więcej kredytów hipotecznych i tworzyć więcej instrumentów pochodnych. W 2004 roku złagodzono restrykcje dotyczące dźwigni finansowej. Doprowadziło to do sytuacji kiedy stosunek pieniędzy pożyczonych do własnych wynosił 33:1. Niestety dźwignia finansowa ma to do siebie, że działa w obie strony.

Niewielki wzrost wartości aktywów powoduje nieproporcjonalnie duży zarobek. Jednocześnie spadek wartości aktywów o kilka procent groził bankom brakiem wypłacalności.

Jedno z towarzystw ubezpieczeniowych oferowało ubezpieczenie dla nabywców instrumentów finansowych. W razie spadku wartości instrumentów pochodnych pokrywało ono straty inwestorów.

Spekulanci mogli kupować od jednego z towarzystw ubezpieczeniowych SWAPY na instrumenty pochodne których nie posiadali. Normalnie ubezpiecza się swoją własność. Np. dom można ubezpieczyć tylko raz. Ale w świecie derywatów każdy może go ubezpieczyć. Jeżeli powstanie szkoda wówczas straty towarzystwa ubezpieczeniowego będą dużo większe.

Obrót kontraktami terminowymi nie wymagał regulacji więc towarzystwo ubezpieczeniowe nie musiało trzymać środków na pokrycie ewentualnych odszkodowań. Spadek wartości instrumentów pochodnych groził towarzystwu ubezpieczeniowemu dużymi trudnościami finansowymi.

Systemy motywacyjne premiowały krótkotrwałe zyski i nie przewidywały kar za ewentualne późniejsze straty. To zachęcało bankierów do podejmowania ryzyka. Kredytobiorcy pożyczali zazwyczaj 99% wartości nieruchomości. Były to kredyty wysokiego ryzyka. Mimo to agencje ratingowe wystawiały bankom wysokie noty. Często były to AAA – tak jak obligacjom rządowym.

W październiku 2007 roku co trzeci kredyt hipoteczny nie był spłacany. Jednym z nabywców derywatów powstałych w oparciu o kredyty hipoteczne był Fundusz Emerytalny Pracowników Rządowych Stanu Missisipi, który obsługuje 80 tysięcy emerytów.

Banki kupowały SWAPY od towarzystw ubezpieczeniowych, dzięki temu mogły grać na swoją zniżkę. Oznaczało to, że w przypadku kiedy bank tracił wskutek nie trafionych inwestycji zyskiwał dzięki ubezpieczeniu tych kredytów.

Fundusze emerytalne nie powinny kupować derywatów opartych na kredytach hipotecznych subprime, ale agencje ratingowe przyznawały tym papierom wartościowym wysokie noty.

Przedstawiciele agencji ratingowych zeznając przed Kongresem tłumaczyli, że wysokie oceny nadawane tym papierom są ich prywatnymi opiniami i nie powinno się na nich polegać. W związku z tym ci którzy inwestowali w niewiele warte derywaty są sobie sami winni. Agencjom ratingowym cały czas towarzyszył konflikt interesów. Im więcej papierów wartościowych oceniły na AAA tym więcej pieniędzy otrzymywały od emitentów.

W 2008 roku gwałtownie rosła ilość nieruchomości zajętych przez banki. Łańcuch sekuratyzacyjny zaczął się rwać. Banki inwestycyjne nie skupowały już kredytów, a w miarę zwiększania się liczby nie spłacanych kredytów pożyczkodawcy bankrutowali. W związku z tym rynek derywatów się załamał. Dofinansowanie banków kwotą 700 mld dolarów nie zahamowało to recesji. Amerykanie ograniczyli wydatki. W związku z tym kryzys dotknął także Chiny, ponieważ export do Stanów Zjednoczonych się załamał. Przejęcia nieruchomości przez wierzycieli oddziaływały na całą okolicę. Zanim nieruchomość trafiła na kupca często uległa degradacji i była sprzedawana po niższej cenie. Jaki jest podstawowy wniosek? Nie należy inwestować w aktywa których się nie rozumie. Sprzedawcy często zachwalają określone fundusze inwestycyjne przedstawiając historyczne dane. Problem w tym, że nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za ewentualne straty klientów.

Zobacz inne wpisy:

Kilka przydatnych stron o tematyce finansowej

5 powodów dla których kobiety powinny inwestować

Jaka cecha łączy ludzi sukcesu?

2 Responses to “Przyczyny światowego kryzysu”

  1. Виктор Says:

    Ekonomisci coraz glosniej mowia o zblizajacej sie trzeciej fali swiatowego kryzysu, ktory tym razem moglby byc nazywany chinskim albo brazylijskim. Jednak byc moze skonczy sie nie na kryzysie, ale na spowolnieniu gospodarczym, ktore jednak, zdaniem ekspertow, moze potrwac nawet kilka lat.

  2. mennica kraków Says:

    Bardzo trafna analiza i świetny artykuł. Dzięki za ten post, bardzo przyjemnie się czytało 🙂

Leave a Reply

This entry was posted on Saturday, June 11th, 2016 at 04:55 and is filed under banki, inwestycja, kryzys. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.